Menu
Reklama
Kontakt
News

Dobre miejsce na cierpienie - powstaje hospicjum w Licheniu (reportaż)

źródło: KAI

Księża marianie z Lichenia pomagają już alkoholikom, narkomanom i nałogowym hazardzistom. Od nowego roku na terenie sanktuarium otwierają także stacjonarne hospicjum.

Wybudowaliśmy bazylikę i urządziliśmy bazę materialną dla pielgrzymów - mówi ksiądz Wiktor Gumienny, kustosz sanktuarium maryjnego w Licheniu. - Sądzę, że Pan Bóg oczekuje od nas teraz uczynków miłosierdzia. Tak kustosz tłumaczy potrzebę powstania hospicjum. Marianie uważają, że wypełniają w ten sposób życzenie błogosławionego ojca Stanisława Papczyńskiego, który 300 lat temu założył ich zakon, a swoim współbraciom zlecił troskę o umierających. Dlatego hospicjum będzie nosiło jego imię.

W dawnym klasztorze

Licheńskie hospicjum to zwykły oddział lekarski - jak hospicja w szpitalach. Będzie dysponować docelowo 24 łóżkami dla osób nieuleczalnie chorych. Zaopiekują się nimi lekarze, pielęgniarki, psychologowie oraz wolontariusze, którzy mają doświadczenie w pracy z ciężko chorymi i umierającymi.

Na siedzibę hospicjum wybrano położony w starej części sanktuarium dawny dom zakonny marianów w pobliżu kościoła świętej Doroty. To w tej świątyni przez 150 lat znajdował się obraz Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski, nim dwa lata temu przeniesiono go do Bazyliki Licheńskiej.

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy w byłym klasztorze trwał kapitalny remont, by dostosować budynek do wymogów hospicjum. Trzeba było wyburzyć ściany działowe, zerwać posadzkę, założyć nowe instalacje sanitarne, elektryczne i ogrzewanie. - Praktycznie wszystko musieliśmy zrobić od nowa - mówi kustosz Lichenia.

Na trzech kondygnacjach przygotowano dwu i trzyosobowe sale dla pacjentów. Na każdym piętrze urządzono także zaplecze sanitarne oraz pokoje do spotkań z rodzinami, które chcą towarzyszyć swoim bliskim.

W sąsiedztwie hospicjum znajduje się Papieżówka - dom, w którym mieszkał Jan Paweł II podczas pobytu w Licheniu w 1999 roku. - Ojciec Święty sam był już wtedy ciężko schorowany i cierpiący - mówi ksiądz Gumienny. - Świadomość ta może dodawać sił tym, którzy zmagają się ze swoją chorobą.

Testament Założyciela

O tym, że w Licheniu powstanie hospicjum, ludzie usłyszeli kilkanaście miesięcy temu. 16 września 2007 roku na zakończenie Mszy beatyfikacyjnej ojca Papczyńskiego w licheńskim sanktuarium, watykański sekretarz stanu kard. Tarcisio Bertone poświęcił kamień węgielny pod budowę hospicjum.

Marianie od dawna myśleli o utworzeniu na terenie sanktuarium czegoś, gdzie można by praktykować uczynki miłosierdzia. Koncepcje były różne. Jedną z nich było założenie Domu Samotnej Matki. Zdecydowano się jednak na hospicjum. Było to nawiązanie do postaci założyciela marianów. Żyjący w XVII wieku Papczyński zlecił swoim zakonnikom modlitwę za zmarłych oraz przygotowanie wiernych do godnej śmierci.

- Jako duchowi spadkobiercy ojca Stanisława, staramy się wcielać w życie jego przesłanie, dostosowując je do warunków współczesności - tłumaczy ksiądz Gumienny. I dodaje: - Licheń jest też miejscem nadziei. Więc trudno znaleźć bardziej właściwe miejsce na przeżywanie cierpienia.

Kustoszowi Lichenia wtóruje Krajowy Duszpasterz Hospicjów, pallotyn ksiądz Piotra Krakowiak: - Jestem przekonany, że będzie to świetne miejsce pomocy dla ludzi u kresu życia. Wierzę, że zanoszona w tym miejscu modlitwa będzie również wsparciem dla chorych.

Księża marianie myślą nie tylko o chorych i umierających, ale i o ich rodzinach. Osoby, które stracą kogoś bliskiego, będą mogły przyjechać do sanktuarium na specjalne rekolekcje.

- Będziemy starali się pomóc im przeżyć żałobę - mówi ksiądz Gumienny. - W takiej trudnej chwili ludzi nie powinno zostawiać się samotnych.

Kapłan się nie gorszy

- Gdy zakładaliśmy Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym też były kontrowersje - wspomina ksiądz Gumienny. Pamięta, jak niektórzy zarzucali marianom, że będą do sanktuarium ściągać pijaków.

Tymczasem centrum zdaje wspaniale egzamin. W ciągu roku z porad korzysta kilka tysięcy osób, a wiele z nich dzięki temu zaczęło się leczyć z nałogów. Co roku pod koniec lipca w sanktuarium odbywają się także Spotkania Trzeźwościowe, na które przyjeżdża prawie 20 tysięcy alkoholików, narkomanów, palaczy, osób uzależnionych od pracy, seksu, hazardu.

Marianie uważają, że to normalne, by sanktuarium otwierało bramy dla takich właśnie ludzi. - Jako kapłan, nie mogę się gorszyć żadnym grzechem czy upadkiem, ale pomóc szukać zagubionym i upadłym dróg pojednania z Bogiem - tłumaczy ksiądz Robert Krzywicki, duszpasterz Licheńskiego Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym. - Pobożność musi się przekładać na miłosierdzie.

Teraz przed marianami kolejne wyzwanie. Na początku stycznia w hospicjum pojawią się pierwsi chorzy. - Będą to osoby z zaawansowaną i postępującą chorobą nowotworową w ostatnim, nieuleczalnym stadium - tłumaczy Elżbieta Zagalska, lekarz naczelny licheńskiego hospicjum. O miejsce będą mogli się starać także pacjenci - nosiciele wirusa HIV.

Chorzy nie będą płacić za leczenie - koszty ich pobytu refundować będzie częściowo Narodowy Fundusz Zdrowia. Środków na działalność hospicjum poszukiwać też będzie Fundacja Spem Donare, wspierająca wszystkie dzieła apostolskie Księży Marianów realizowane w Licheniu.

*

Patron Hospicjum - błogosławiony Stanisław Papczyński

Urodzony w 1631 roku w Podegrodziu na Sądecczyźnie w chłopskiej rodzinie Jan Papczyński wstąpił w wieku 23 lat do zakonu pijarów, gdzie przyjął imię Stanisław od Jezusa i Maryi. Zasłynął jako wybitny kaznodzieja i spowiednik. Jego penitentami byli m.in. przyszły król Jan III Sobieski oraz przyszły papież Innocenty XII, który jako nuncjusz rezydował w Warszawie. Papczyński zabierał odważnie głos w sprawach publicznych, krytykując nadużywanie zasady liberum veto.

Po 16 latach opuścił zakon, by w 1673 roku założyć własne zgromadzenie, któremu zlecił propagowanie pobożności maryjnej, modlitwę za zmarłych oraz pomoc proboszczom w pracy duszpasterskiej. Zmarł 17 września 1701 roku w Górze Kalwarii koło Warszawy, gdzie znajduje się jego grób.

Proces beatyfikacyjny ojca Papczyńskiego rozpoczął się w połowie XVIII wieku, jednak rozbiory Rzeczypospolitej uniemożliwiły jego dokończenie. W 1952 roku proces wznowiono, a w 1992 roku Jan Paweł II wydał dekret o heroiczności cnót Papczyńskiego. 16 grudnia 2006 rpku Benedykt XVI uznał zaś cud za jego wstawiennictwem. 16 września 2007 roku Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej, kardynał Tarcisio Bertone ogłosił go w imieniu Papieża błogosławionym.

więcej